Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2012

"Wywiady Bez Kitu" Praca zbiorowa



   O gustach muzycznych się nie rozmawia. Jeden odnajduje się w popie, drugi w rocku i metallu, a trzeci szaleje, gdy usłyszy Jesteś szalona. Ale mimo, że każdy ma inny gust to jedno łączy każdego słuchacza. Każdy lubi czytać wywiady, w których wypowiadają się jego ulubieni artyści. Dzięki nim fani mogą się dowiedzieć, co było inspiracją do powstałego utworu, jak artysta czuje się na scenie itd.

   Wywiady Bez Kitu to zapis ponad pięćdziesięciu wywiadów z polskimi jak i zagranicznymi wykonawcami muzyki alternatywnej, które były emitowane na antenie Radia Bez Kitu. Radio to powstało w 2002 roku, aby dotrzeć do słuchaczy, którzy mają już dość słuchania tych samych kawałków na każdej popularnej stacji.

   Przed uprzednim przeczytaniem każdego wywiadu dowiadujemy się w jakich okolicznościach i przez kogo została przeprowadzona rozmowa. Są one ułożone chronologicznie od powstania radia, co czasem jest dość dziwne w czytaniu jak np. przy wywiadzie z Czesławem Mozilem i jego pracy nad debiutancką płytą. Rozmowy są na różnym poziomie. W jednych artyści skupiają się jedynie na przekazaniu informacji dotyczących ich muzyki, a niektóre są najzwyczajniej o niczym. To samo dotyczy osoby przeprowadzające wywiad. Niektórzy dziennikarze zadają ciekawe pytania, a inny standardowe albo jakby nie wiedzieli o co mają zapytać swojego rozmówcę.

   Najbardziej w tej książce podobało mi się jednak to, że pokazuje ona oblicze muzyki  alternatywnej. Czytelnik może się z niej dowiedzieć jak ciężko być takim artystą od strony finansowej. Nie śpią oni po pięciogwiazdkowych hotelach jak Doda, czy nie zarabiają fortuny pieniędzy na sprzedaży z płyt jak Justin Biber. Oni grają swoją muzykę dla wąskiego grona wielbicieli, którzy potrafią to docenić i podczas koncertu dobrze się bawić. Artyści ci sami przyznają, że wiedzą, że nigdy nie trafią do tak ogromnego grona słuchaczy, bo ich muzyka nie jest dla każdego, ale oni grają z pasji, a nie dla pieniędzy.

   Podsumowując Wywiady Bez Kitu to idealna książka dla osób słuchających muzykę alternatywną. Jest jak przypomnienie dawnych czasów czy koncertów, na których się było. Ja osobiście zastanowiłabym się nad wydaniem jej w formie audiobooka, bo fajnie by było usłyszeć te rozmowy jeszcze raz.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu N a r b o o k


poniedziałek, 9 kwietnia 2012

"Przeżyłem śmierć" Dannion Brinkley i Paul Perry



 Oryginalny tytuł: Saved by the Light: The True Story of a Man Who Died Twice

"Umarłem! Pomyślałem. Byłem poza swoim ciałem i szczerze mówiąc, nie chciałem w nim być. Gdybym w ogóle miał o czymś myśleć, to jedynie o tym, że ten, kim byłem nie miał zupełnie nic wspólnego z ciałem, które zostało właśnie przykryte prześcieradłem."

   Dannion Brinkley to człowiek, któremu dwa razy udało się powrócić do życia. Pierwsze spotkanie ze śmiercią nastąpiło po porażeniu piorunem. Wtedy opuścił swoje ciało i widział wszystko co się wokół niego dzieje, następnie przeniósł się do miejsca, gdzie jego przewodnikiem była Istota Światła. W tym miejscu przed nim otworzyły się drzwi, a właściwie skrzynki z tajemnicami świata, które miały nastąpić w przyszłości. Istoty Światła nie pozwoliły mu pozostać w tym miejscu, gdyż nie wypełnił on jeszcze swojego zadania na Ziemi i powraca do życia. Mimo, że przeżył to wszyscy nie dawali mu wiele czasu. Po porażeniu piorunem jego ciało było wyniszczone. Serce było tak słabe, że w każdym momencie mogło stanąć, mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Wiele wysiłku i pieniędzy kosztował go w miarę normalny powrót do zdrowia. Żył z myślą o wypełnieniu swojej misji. To ona dawała mu mobilizację do życia.

   Śmierć to jeden z tematów, który ciekawi każdego człowieka. Nie ma osoby, która na pewnym etapie swojego życia nie zastanawiałaby się co się z nim stanie po śmierci. Zastanawiamy się, czy trafimy do nieba, a może do piekła, a może odrodzimy się w innym ciele. Ci którym udało się oszukać śmierć i powrócić z zaświatów powiadają, że widzieli jasne światło, znaleźli się w pięknym miejscu, gdzie panuje spokój lub zaraz po odejściu mieli retrospekcję swojego całego życia. Jednak ciężko jest nam uwierzyć w coś czego sami nie mogliśmy przeżyć. Przez wielu takie wiadomości są bardzo sceptycznie traktowane. Racjionalista wytłumaczyłby takie opowiadanie tym, że osoba na skraju śmierci miała zbyt długo niedotleniony mózg i teraz wygaduje głupoty albo po prostu coś się tej osobie przyśniło.

   Ta lektura dała mi nieco co myślenia. Zastanawiałam się co by się ze mną stało, gdybym była na jego miejscu. Zastanawiałam się czy miałabym tyle siły w sobie, aby prowadzić namiastkę prawdziwego życia. Zastanawiałam się czy moja osobowość także zmieniłaby się o 360 stopni. Niekiedy podczas czytania tej książki denerwowała mnie maniera narratora, gdyż ciężko mi było się wczuć w jego sytuacje. Jego historia wydawała mi się wręcz nieprawdopodobna. Jednakże jestem osobą, która jest na pograniczu między racjonalnizmem, a wiarą w niestworzone rzeczy to te dwie osobowości ze sobą walczyły i co chwila się wykluczały.

   Konkretnej odpowiedzi na to co się dzieje z nami po śmierci nie znamy. Niektórzy mogą nas informować co się z nimi działo, gdy opuszczali swoje ciało, ale nie wszystkie sprawozdania z tego są jednakowe.  Przez co możemy sobie jedynie wyobrażać to jak będzie wyglądać nasze życie duchowe.
"Chcę umrzeć. Byłem tam i jest tam pięknie. Odkąd wróciłem, czuję się jak w więzieniu. W niebie, możesz włóczyć się po całym wszechświecie."

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii

niedziela, 1 kwietnia 2012

"Africanus. Syn konsula" Santiago Posteguillo

Oryginalny tytuł: Africanus. El hijo del cónsul

"Stara niewolnica pełniąca rolę położnej pokazała im nagie, już umyte maleństwo. Był to chłopczyk. W przyszłości mógł zostać pierworodnym, pater familias rodu, o ile jego ojciec zaakceptuje go jako takiego."

   Przenieśmy się do czasów starożytnego Rzymu, a dokładnie do III wieku p.n.e. kiedy to trwają walki między Rzymianami  i Kartagińczykami. W tych czasach urodził się jeden z najznakomitszych wodzów Publiusz Korneliusz Scypion, który dzięki swoim zwycięstwom otrzymał przydomek Africanus.

   Już od dziecka Publiusz i jego młodszy brat Lucjusz kształcili się w sztuce walki pod okiem swojego wuja Gnejusza Korneliusza Scypiona i pobierali nauki od starego greka w dziedzinach umysłowych. Oba młode umysły okazały się bardzo chłonne, ale choć Publiusz był jeszcze dzieckiem to już można się było po nim spodziewać, że na polu walki będzie się znacznie wyróżniał. Z biegiem lat stawał się coraz lepszy, aż sam Hannibal zdał sobie sprawę, że w przyszłości będzie miał z nim niemałe kłopoty.

   Africanus. Syn Konsula to pierwszy tom z serii o Scypionie Afrykańskim. Jak już wcześniej napisałam ukazuje on nam czasy, w których żył Africanus. Po tytule można byłoby się spodziewać, że przedstawione jest w niej życie tytułowego bohatera, ale ta książka przedstawia nam również inne ważne postaci historyczne takie jak choćby Hannibal. Poza tym możemy się przyjrzeć jak wyglądały wybory konsulów, życie zwykłych Rzymian oraz jak wyglądały bitwy. Zdarzały się także momenty, które po prostu nudziły jak np. długotrwałe marsze wojsk, ale też takie, które przyprawiały o gęsią skórkę i przerażenie w oczach.

   Przy czytaniu tej książki najbardziej podobały mi się momenty dotyczące Hannibala. Oczywiście z historii pamiętałam go jako tego, który walczył na słoniach podczas II wojny punickiej.  Ale szczerze mówiąc już dawno zapomniałam jak dobrym był on strategiem. Potrafił się przedzierać przez niemożliwe do przejścia szlaki i wyjść z nich cało. Wiedział jak postępować na polu walki, na kogo ma uważać, kiedy się wycofać itd.

   Dodatkowym plusem tej książki jest to, że nawet jeśli sięgnie po nią ktoś, kto jest zielony z historii, to nawet on wszystko zrozumie. Już na samym początku mamy wprowadzenie, gdzie dowiadujemy się jakie to są czasy, kto jest ważny itd. Mamy takie spis wszystkich bohaterów, żeby się nie pogubić w tych wszystkich tak samo brzmiących imionach i nazwiskach, a na samym końcu są mapki, które ułatwiają rozpoznanie terenu walk oraz słowniczek, gdzie wytłumaczone są najważniejsze terminy.

   Ciężko jest napisać książkę opowiadającej o czasach historycznych, aby nie zanudzić na śmierć czytelnika. Autor w ciekawy i zrozumiały sposób opisuje nam czasy starożytnego Rzymu. Ja się po prostu w tej książce zakochałam i już nie mogę się doczekać kolejnych części Scypiona Afrykańskiego.

"To był bez wątpienia jego syn, Maharbalu. To był syn konsula. Tylko syn, żeby ratować ojca, walczy z taką nadzieją na straconej pozycji."
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Esprit

sobota, 24 marca 2012

"Wezwanie" Kelley Armstrong


"Zamknięcie kranu, skrzyp rolki z ręcznikami, drzwi się otwierają i zamykają. A płacz nieustaje. Zimny palec przeciągnął mi po kręgosłupie. Tłumaczyłam sobie, że musiała zmienić zdanie i wróciła, żeby się całkiem uspokoić, ale płacz był tuż obok mnie. W sąsiedniej kabinie. Zacisnęłam ręce w pięści. To tylko moja wyobraźnia."

   Dojrzewanie ma swoje dobre i złe strony. Z jednej strony jesteśmy coraz bardziej jesteśmy dojrzalsi i nie przypominamy już małego dziecka, które latało ubrudzone błotem po podwórku. Ale z drugiej strony uderza w nas burza hormonów, która nie zawsze niesie za sobą pozytywne skutki. Tak było z 15-letnią Chloe Saunders. Dziewczyna prowadziła całkiem normalne życie aż do dnia, gdy nawiedził ją sen z przeszłości. W szkole zauważa ducha woźnego, który chce by Chloe mu pomogła. To zdarzenie doprowadza do tego, że bohaterka zostaje wysłana do Lyle House ośrodka dla "trudnych" nastolatków. W ośrodku poznaje innych podopiecznych: Simona, Dereka, Petera, Rae, Tori i Liz. Mogłoby się wydawać, że wszystko w Lyle House jest normalne i ośrodek jest tylko po to, aby pomagać młodzieży z problemami, jednak Chloe odkrywa prawdę o tym miejscu.

   Wezwanie to pierwszy tom trylogii Najmroczniejsze moce. Dużo dobrego słyszałam o tej książce i jak tylko zobaczyłam w bibliotece, że jest dostępna bez chwili wahania wypożyczyłam ją. Znudzona lekturą obowiązującą na studiach potrzebowałam czegoś co sprawi, że choć na chwilę zapomnę o nauce. I niestety na początku byłam odrobinę rozczarowana. Akcja mnie nudziła, ponieważ nic się nie działo, ale już w połowie tajemnice wychodziły na światło dzienne i akcja brnęła tak, że myślałam, że się nie zatrzyma. Wciągnęłam się w nią tak bardzo, że ciężko było mi oderwać od lektury. Oczywiście wiedziałam już od momentu, gdy wciągnęłam się, że z pewnością sięgnę po kolejny tom, ale końcówka książki sprawiła, że teraz będę z niezwykłą uwagą rozglądać się za Przebudzeniem.

"Miała paranormalne zdolności, a ponieważ te wymknęły się spod kontroli, więc ją zlikwidowali. (...) Zdjęłam kurtkę. Ramię było świeżo obandażowane, ranę zszyto, kiedy byłam nieprzytomna. Skoro się mną zajęli, to raczej nie planowali zabić mnie zaraz."

niedziela, 18 marca 2012

"Magia ochronna w praktyce" Ellen Dugan




"Mądrą sugestią w kwestii magii jest to, aby wieść życie obiektywne - na poziomie mentalnym bardzo ważnym jest, aby mieć bezstronne nastawienie psychiczne i tak też się zachowywać."

   Od zarania dziejów świat jest podzielony na dwie strony. Tych, którzy wierzą w magię i tych, którzy wyśmiewają możliwość jej istnienia. Ale mimo to, nawet niedowiarkom zdarza się, od czasu do czasu powiedzieć w żartach, że może go ktoś przeklął.

   Magia ochronna w praktyce to przewodnik, w którym autorka przedstawia nam różne możliwość ochrony naszego ducha przed atakami ze strony wrogo nastawionych nam osób. Ellen Dugan już na samym początku chce poprowadzić nas w odpowiednim kierunku, dlatego też jeśli chcemy wiedzieć jakiego typu metapsychiczną moc posiadamy musimy zrobić odpowiedzieć na pytania z testu. Dzięki szczerym odpowiedzią znajdziemy najlepszy sposób do walki. Autorka bardzo obrazowo wyjaśnia co to jest atak metapsychiczny, jakie są jego objawy, kto może je wywoływać i jakie mogą być dla tego osoby korzyści bądź konsekwencje. Do tego rytuały, które należy wykonać, aby pozbyć się negatywnej energii są przedstawione, tak że nawet amator potrafiłby je bez problemowo wykonać. A dla tych, którzy pogubili się, czy zapomnieli co oznacza dane pojęcie, na końcu książki znajduje się słowniczek.

   To moja pierwsza książka o charakterze ezoterycznym. Sama do tego typu rzeczy podchodzę raczej z dystansem. Nigdy nie wykonywałam żadnego rytuału, który miałby coś odpędzić, bądź przywołać. Ale to zaraz nie oznacza, że nie mogę się tym w pewien sposób interesować. Z chęcią słucham historii ludzi, którzy brali udział w rytuałach czy choćby poszli do wróżki dowiedzieć się co niesie im przyszłość.

Co mi się w tej książce podobało? Na pewno to, że autorka dba o swojego czytelnika i wszystko bardzo fajnie i jasno opisała. Wszystko tłumaczy, co do czego jest potrzebne, kiedy co wykonywać itd. Takie rzeczy są ważne, bo przecież nie chcemy obudzić złych mocy i przyciągnąć ich do siebie. Jednak najbardziej zainteresował mnie rozdział o wampirach. Oczywiście autorka nie pisze w nim o wampirach żywiących się krwią, ale o wampirach, które pochłaniają naszą energię życiową. Jak o tym czytałam to od razu przypomniały mi się Wizje w mroku L.J. Smith. Zresztą czytając tę książkę wiele razy miałam momentów deja vu. Miło było odkrywać skąd biorą inspiracje autorzy, których czytam na co dzień.

"Większość ludzi wyposażona jest w swoisty filtr. Filtr ten przypomina im, kiedy robią dobrze, a kiedy źle i utrzymuje ich z dala od niebezpieczeństw. Nazywa się to sumieniem, ale jeśli dodasz do tego nielegalne substancje lub wybuchowe ego, wówczas owa siatka bezpieczeństwa czy też filtr znika."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Studio Astropsychologii.

wtorek, 13 marca 2012

Stosik 3/2012

   Dzisiejsza notka będzie krótka, ponieważ mam do zaprezentowania jedynie mały stosik. Ale nie martwcie się jeszcze w tym tygodniu ukaże się post z recenzją. Chciałabym częściej dodawać nowe wpisy, ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że za nie całe cztery tygodnie mam egzamin z języka japońskiego i muszę przyspieszyć tempo z poznawaniem nowych słówek i nauki kanji, którego nadal nie polubiłam. Mam tylko nadzieje, że dam radę zdać ten egzamin. Jak to mówią Japończycy がんばる


Od dołu:
Przeżyłem śmierć Paul Perry, Dannion Brinkley - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
Jak z bankruta stać się milionerem Wojciech Chmielewski - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
Magia ochronna w praktyce Ellen Dugan - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
Africanus. Syn konsula Santiago Posteguillo - od wydawnictwa Esprit
Magiczny dom Tess Whitehurst - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
Magia Wiedźm Claire - od wydawnictwa Studio Astropsychologii
Bleach 15 Tite Kubo - zakup własny
Angielski 600 fiszek. Idiomy z ćwiczeniami - od wydawnictwa Edgar

A na koniec piosenka, która wprost nie potrafi się ode mnie oderwać.

Wild at Heart Arashi


Postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości w czytaniu Waszych blogów. Za nieobecność bardzo przepraszam (ほんとにごめんなさい).

czwartek, 8 marca 2012

"Bóg nas nienawidzi" Hank Moody


"Mam dwadzieścia lat - zaczynam. - Mówią, że w tym wieku człowiek powinien odnajdywać swoje miejsce w świecie. Trzymam ich za słowo. Idę za głosem serca. Zajmuję się tym co mnie pociąga. Podążam tam, dokąd prowadzi mnie wanderlust."

   Głównym bohaterem powieści jest sam jej autor, za czasów swojej młodości. Autora, czyli Hanka Moody'ego zna każdy, kto kiedykolwiek widział, bądź choć słyszał o serialu Californication. Tak więc cofnijmy się do jego młodości.

   Hank ma pokręcone życie. Mieszka w małej mieścinie, rzuca studia, jego niezrównoważona psychicznie dziewczyna dźga go nożem, a później dzięki swojemu wujowi staje się dilerem narkotyków. Nowy fach sprawia, że w końcu może odłożyć trochę pieniędzy i wynieść się do dużego miasta, którym jest Nowy Jork. Nowe miejsce sprawia, że poznaje nowych ludzi z różnych grup społecznych. Ci ludzie nie sprawiają, że jego życie staje się łatwiejsze, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się komplikuje. Jako początkujący diler nie może brać udziału w hurtowych transakcjach, jednak chęć zarobienia większej kasy sprawia, że musi podszywać się pod różnych klientów, aby dostarczyć swojemu klientowi obiecaną ilość. Kolejną taką osobą byłą K., modelka i dziewczyna fotografa, których związek polega na rozstaniach i powrotach. Nasz bohater zakochuje się w niej, jest dla niej zrobić wszystko, nawet podążył za nią do Korei, gdzie niestety, jak się później okazało, wróciła z powrotem do swojego fotografa. Facet jest załamany i aby sobie ulżyć korzysta z miejskich specjałów (nie mówię tu o jedzeniu).

   W życiu narratora nie ma tylko problemów z pracą, czy dziewczynami, ale także z rodziną. Jego ojciec wydaje pieniądze na prawo i lewo i zdradza swoją żonę. Matka zaś zapada na ciężką chorobę, która doprowadza ją do śmierci. Wtedy zaczyna sobie coś uświadamiać i robi sobie rachunek sumienia, czyli listę osób, które skrzywdził. Na szczycie listy znajduje się właśnie matka.

"Dała mi wszystko. Odpłaciłem się, porzucając dom przy pierwszej okazji. Oszukiwałem ją w sprawie mojej pracy, przyjmowałem z tego tytułu podarki i komplementy, na które nie zasługiwałem."

   Mam mieszane uczucia co do tej książki. Oczekiwałam po niej dużo więcej. W końcu oglądałam serial Californication i liczyłam, że książka Hanka Moody'ego powali mnie na kolana. Niestety tak się nie stało. Akcja książki rozpoczęła się wraz z chorobą matki, czyli jakoś pod koniec, a fabuła, właściwie to jej nie ma. Miałam wrażenie, że pisać wcielający się w Hanka Moody'ego nie dość, że nie oglądał serialu, to jeszcze nie chciało mu się tego pisać. Szkoda, bo można byłoby z tego stworzyć świetna książkę. Jedyne właśnie co mi się podobało to właśnie motyw rodzinny.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SQN


niedziela, 4 marca 2012

"Modżiburki dwa" Mirosław Sośnicki




"Na świecie żyją tylko dwa Modżiburki. Modżiburek Malutki i Modżiburek Większy. Modżiburki bardzo się kochają."

   Pierwszy raz gdy usłyszałam nazwę "Modżiburki" zastanawiałam się co to w ogóle może znaczyć. Pierwsza myśl jak do głowy mi przyszła, iż może to być jakieś mitologiczne stworzenie lub jakieś bóstwo indyjskie. Później jednak pomyślała, że może to nazwa małych ptaszków. Ale już na początku tej książki dowiadujemy się kim są tytułowe istoty.

   Modżiburki to nie kto inne jak para ludzi. Są oni w sobie szaleńczo zakochani. Ich miłość to miłość idealna, taka o której każdy marzy, taka która zdarza się tylko nielicznym osobą. Oboje są do siebie dopasowani jak dwie połówki jabłka. Praktycznie nigdy się nie kłócą, znają swoje upodobania, a nawet przyswajają upodobania tej drugiej osoby do siebie. Ciężko im się jest rozstać nawet na parę godzin, oboje się o siebie troszczą, martwią, wręcz często odczuwają telepatycznie uczucia drugiej osoby.

   Mi się najbardziej spodobały dwie historię w tej książce. Pierwsza o tym jak Modżiburek Malutki złamał sobie rękę i Modżiburek Większy wymyślił, że przygotuje dla niego uroczysty obiad. Wiadomo, że Modżiburek Malutki lubi kontrolować sytuację w kuchni i nie lubi jak się przed nim coś ukrywa, bo wtedy bardzo się denerwuje, ale musi przetrzymać jakoś to wszystko. Jednak czekanie się opłaciło, ponieważ to co zrobił Modżiburek Większy było po prostu uroczę.
Druga historia wiążę się z rocznicą poznania Modżiburków. W każdą rocznicę powtarzają schemat ich pierwszego spotkania. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby ktoś tak robił. Jeśli ktoś już jest w dłuższym związku to zazwyczaj po prostu wychodzi na kolację lub daje prezent w dniu rocznicy, a oni wszystko powtarzają, aby zapamiętać moment, który ich zjednoczył.

   Wszystko wydawałoby się ładne i piękne, ale czasami włączała mi się moja kobieca niezależność, która mówiła mi, że ta kobieta jest szalona. Jak można być tak uzależnioną od mężczyzny? Za każdym razem musiałam sobie tłumaczyć, że ich miłość to połączenie dusz. Takie coś może przeżyć ktoś kto poznał przeznaczoną sobie osobę albo ktoś kto nie miał szczęścia w życiu i potrafi docenić to co teraz ma, dlatego całym sercem wdrążą się w związek. Może wpływ ma na to także miejsce ich zamieszkania. Może każdy kto jest w związku powinien od czasu do czasu uciekać z dala od miejskiego zgiełku.

"I tak jest od początku świata. Bo miłość jest początkiem świata"


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MTM.


piątek, 2 marca 2012

Stosik 2/2012

   Semestr na uczelni się zaczął. Wczoraj także witaliśmy marzec, co jest oznaką, że już praktycznie mamy wiosnę. Uwielbiam wiosnę. Wszystko zaczyna się rodzić, wokół robi się zielono i przede wszystkim świeci słońce, którego tak brakowało mi w zimie. Słoneczne dni sprawiają, że nawet najtrudniejsze zajęcia można przeżyć. Ale ja przecież nie chciałam tego postu poświęcić wiośnie. Dzisiaj chciałam zaprezentować stosik książkowy. Mój pierwszy, który otrzymałam od wydawnictw. Bardzo się z tej współpracy i już nie mogę się doczekać, kiedy książki otrzymają moją recenzję.




Od dołu:

Modżiburki dwa Mirosław Sośnicki - od Wydawnictwa MTM
Spokojna przystań Debbie Macomber - wygrana u Giffin
Bóg nas nienawidzi Hank Moody - od Wydawnictwa SQN
The Walking Dead. Żywe trupy. Narodziny Gubernatora Robert Kirkman, Jay Bonansinga - od Wydawnictwa SQN
Q. Ponadczasowa historia miłosna Evan Mandery - Wydawnictwa SQN

    Bardzo dziękuje za egzemplarze recenzyjne i wygraną.

czwartek, 23 lutego 2012

"Monster High. Upiorna szkoła" Lisi Harrison

Tytuł: Monster High. Upiorna szkoła
Oryginalny tytuł: Monster High
Autor: Lisi Harrison
Seria: Monster High
Tom: 1
Wydawnictwo: Bukowy Las
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 280
Ocena: 3,5/6

   Szkoła to miejsce, gdzie nie tylko człowiek przychodzi, aby nauczyć się czegoś nowego czy uczęszczać na zajęcia pozalekcyjne, ale miejsce, gdzie możemy poznać nowe osoby. Ludzi, których tam poznajemy są różni. Niektórzy siedzą cicho w ostatniej ławce i tylko wyczekują aż nadejdzie koniec szkoły, inny są klasowymi ulubieńcami, a jeszcze inni próbują zwrócić na siebie uwagę różnymi sposobami. Jest jednak szkoła, gdzie kiedy jesteś inni, nie mam tu na myśli dziwnego koloru włosów czy dziwnego hobby, ale różnisz się od ludzi, to lepiej się nie wyróżniać.

   Merston High, to liceum, do którego chodzą nie tylko zwykli ludzie jak Melody Carver, ale również istoty z piekła rodem. RADowcy, jak się nazywają, żyją sobie w spokoju nie narażając na niebezpieczeństwo zwykłych ludzi. Koegzystują z nimi jakby sami byli normalsami. Jak to robią? Rodzinka Frankensteinów pokrywa swoją zieloną skórę grubą warstwą makijażu, wampiry śmieją się z zasłoniętymi ustami, a wilkołaki prezentują swoją futrzaną szyję jako etolę. Wszystko by było dobrze dopóki, dopóty pewnego dnia dzieciaki z innej szkoły nie zauważyły skóry Franki. Od tego momentu zaczyna panować chaos. Ludzie boją się, że do ich miasta przybyły potwory, które im zagrażają. W szkole dyrektor wymyśla przedziwny taniec z krzesłami, który ma je odpędzić w razie ataku, do tego aby pokazać, że się ich nie boją bal ma być urządzony w tematyce Gorączki Potwornej Nocy. RADowcą to się nie podoba, ponieważ to ich obraża, nie podoba im się to, że ludzie będą ich parodiować. Podczas balu dochodzi do incydentu przez który wybucha panika. Okazuje się, że jednak nie wszyscy się przebrali w kostiumy, a może kostiumy po prostu ożyły?

   Z punktu widzenia przekazu wartościowego ta książka nie jest zła. Pokazuje, że nie wszystko jest czarno-białe, ludzie są inni i niektórzy się wyróżniają. Frankie chce walczyć o samą siebie, nie chce ukrywać swojej tożsamości za warstwą makijażu. Ona chce pokazać światu, że mimo iż jest zielona to czuje to samo co inni. Potrafi się zakochać, czuć smutek i radość. Przede wszystkim chce być lubiana taką jaka jest. Melody choć jest tylko człowiekiem zmaga się z tym samym problemem. Jej ojciec jest chirurgiem plastycznym i przeprowadziła się do Salem prosto z Beverly Hills, gdzie wygląd jest numerem jeden. Ona nienawidziła tamtej szkoły, gdyż dokuczano jej z bardzo głupiego problemu. Nos nie pasował jej do twarzy, był zbyt duży. Przez to rówieśnicy odpychali ją od siebie. Dla niej znacznie bardziej liczy się wnętrze, dlatego nie lubi swojego wyglądu po wymuszonej korekcie nosa.

   Patrząc na tą książkę z punktu widzenia wieku czytelnika to jest już inna sprawa. Ta książka jest zdecydowanie dla czytelników w wieku od 12-16 lat. Starsze osoby lepiej niech tego nie ruszają, jeśli nie chcą być w niektórych momentach zirytowani. Słownictwo jest banalne, nie trzeba się głęboko zagłębiać w treść, a niektóre rzeczy są płytkie. Plusem jest to, że szybko się czyta. Ale jeśli to ma czegoś nauczyć młodzież to jak najbardziej jestem za.

sobota, 18 lutego 2012

"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Mario Vargas Llosa

   Zastanawiałeś się kiedyś jak potoczy się Twoje życie, kiedy się zakochasz? Może stanie się tak, że kompletnie zwariujesz na punkcie drugiej osoby i nie będziesz mógł spać, jeść i normalnie funkcjonować. Może być też tak, że będziesz podchodzić z dystansem do tej osoby, bo będziesz bał się odrzucenia lub zbyt szybkiego wypalenia. Możliwości jest tak wiele jak wielu jest ludzi na świecie.
   Ricardo zakochał się od pierwszego wejrzenia w pewnej Chilijce. Wielokrotnie o nią zabiegał w młodzieńczych latach, ale za każdym razem mu odmawiała. Jakiś czas później wydało się, że dziewczyna nie jest tą osobą za jaką się podaje. Bez śladu znika, a Ricardo ma złamane serce. Wtedy jeszcze nie wiedział jak ta kobieta wywróci jego życie do góry nogami.
   Nasz główny bohater przenosi się do Paryża, gdzie pracuje jako tłumacz. Tam spotyka swoją dawną miłość. Po raz kolejny zmieniła swoją tożsamość i gdy Ricardo próbuje wspominać dawne czasy wypiera się ich. Wybucha między nimi romans. Dla niej oczywiście jest jasne, że on jest jedynie jej zabawką. Ale gdy grozi jej przeniesienie na Kube prosi go, aby pomógł jej zostać we Francji. Niestety dziewczyna jest zmuszona opuścić Paryż i pozostawić Ricardo, który znowu cierpi po rozstaniu. Przez cały jej czas nieobecności nie może oderwać od niej myśli. Dochodzą do niego wiadomości o tym, że wyszła za mąż za kogoś wpływowego.
   Ten schemat powtarza się w książce. Dziewczyna wciąż powraca do jego życia, żeby później jeszcze szybciej i na długi czas zniknąć. Za każdym razem zmienia tożsamość, aby tylko nie powiązać jej ze sprawkami, które uczyniła w poprzednich związkach. Zawsze wiązała się z wpływowymi ludźmi, aż pewnego razu trafiła na kogoś podobnego do siebie. To on zniszczył ją wewnętrznie i zewnętrznie. Doprowadził to takiego stanu, że nawet Ricardowie ciężko było w niej rozpoznać dawną niegrzeczną dziewczynkę. A gdzie szukała pomocy? Oczywiście u swojego chudopachołka jak zazwyczaj go nazywała.
   Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki to historia o toksycznej miłości, która potrafi zniszczyć mężczyznę, doprowadzić go do szaleństwa. Jest to miłość nieuleczalna. Femme fatale o wielu nazwiskach kręci jego życiem tak jak jej się to podoba. O mały włos nie doprowadza go do śmierci. Zawsze jest dla niego zimna, wyrachowana, dominująca i niewzruszona jego uczuciami. Tak jak zadecyduje tak ma być. Ona nie cierpi, gdy coś nie idzie po jej myśli. Ciężko jej się przyznać do porażki i dlatego też zaczyna żyć w wyimaginowanym świecie, żeby odciąć się od czasem bolesnej przeszłości. Zbyt wysoka ambicja i pociąg do pieniądza odbierają jej człowieczeństwo, bo gdyby mogła to podpisałaby pakt z diabłem, a praktycznie rzecz biorąc można powiedzieć, że to zrobiła. Co więc może zrobić słaby mężczyzna wobec niej? Nic. Niemal każdy mężczyzna w jej życiu to zwyczajna marionetka, kukiełka, która zagra tak jak ona sobie tego życzy. Przecież to nie oni dyktują warunki. Im miękną kolana na widok niesamowicie pięknej kobiety, a ona potrafi ich sobie okręcić wokół małego palca do tego stopnia, że popadają w obłęd i żałują, że ją poznali.
   Cała ta historia miłosna toczy się na łamach wydarzeń politycznych. Przy każdym jej ponownym spotkaniu na świecie się coś zmienia. To też pokazuje, że ona cały świat się zmienia, a ona jest zastała.
   Poza tym Ricarda możemy odrobinę porównać do samego autora książki, ponieważ Mario Vargas Llosa pochodzi z Peru, przeniósł się do Paryża, gdzie był nauczycielem hiszpańskiego i dziennikarzem, a potem jeszcze wykładał w Wielkiej Brytanii literaturę iberoamerykańską. Do tego Ricardo zawsze marzył, aby zostać pisarzem. Niestety nie wiem czy to tylko moja nadinterpretacja, ponieważ nie czytałam jeszcze ani jego biografii ani autobiografii, więc jeśli nadinterpretuje to bardzo przepraszam.
   Już kiedyś wspominałam, że Mario Vargas Llosa to mój ulubiony pisarz literatury iberoamerykańskiej. Tak książka wywarła na mnie duże wrażenie, ponieważ pokazuje miłość, które nie jest słodka jak miód, gdzie mogą wystąpić małe tarcia i później bohaterowie są szczęśliwi jak nigdy w życiu. Ale ta miłość jest ostra jak chilli. Kto by mógł się spodziewać, że tak mała rzecz może tak człowieka popalić. Ta miłość przechodzi przez Twoje życie jak huragan Kathrina i rozwala je całkowicie. Nie wiesz co masz ze sobą zrobić i jak od tego się odciągnąć, a najgorsze jest to, że powraca szybciej niż uda się choćby fundamenty.

czwartek, 16 lutego 2012

Podsumowanie książkowe

   Tak jak kiedyś zapowiedziałam napiszę notkę z podsumowaniem książek, które udało mi się przeczytać w styczniu. Niestety nie jest tego dużo, czym jestem niezmiernie rozczarowana. Nie wiem co się ze mną dzieje, kiedyś czytałam dużo szybciej. Może to już starość...

Już od dawna chciałam przeczytać całą trylogie Snu z powodu tematyki. Interesowało mnie to jak autorka przedstawiła historię dziewczyny, która potrafi przenikać do snów innych osób i pomagać im w tych snach. Niestety już po przeczytaniu paru stron byłam znudzona. Jej treść bardziej przypominała scenariusz niż opowiadanie. Do tego przeskoki czasowe w akcji doprowadzały mnie do szału. I czasami miałam wrażenie, że brak tu spójności. Uważam, że można było lepiej przedstawić tak zadziwiającą historię. Jedyną zaletą ksiązki jest to, że szybko się ją czyta i jest krótka.
Moja ocena: 2,5/6

Na blogach często czytałam recenzję książek Carlosa Ruiz Zafona. A ponieważ jestem ciekawska i zawsze dobrze o jego historiach pisano postanowiłam po niego sięgnąć. Na pierwszy ogień poszedł Książę Mgły. Bardzo cieszę, że tą książkę wybrałam, bo była świetna. Idealnie wpasowała się w klimaty, które lubię. Trochę fantastyki, trochę horroru i tajemnica. Historia tak mnie wciągnęła, że ciężko było się od niej oderwać. Żałowałam tylko też, że wszystko tak szybko się skończyło i książka nie była grubsza.
Moja ocena: 5/6
Mario Puzo to kolejny autor, którego chciałam poznać. Na własnej skórze musiałam się przekonać jak dobry jest autor znany przede wszystkim z Ojca chrzestnego. Na początek wybrałam Rodzinę Borgiów. Historię to mogą co niektórzy znać z serialu o tym samym tytule, ja niestety wytrwałam 2 odcinki, więc trudno mi określić spójność z książką. Historia jest bardzo dobra. Pokazuje do czego ludzie są zdolni, aby dojść do władzy. Przepełniona jest intrygami i knowaniami. Początkowo może wydawać się trochę nudnawa, w szczególności dla tych, którzy nie lubią historii, ale jak człowiek się wdrąży to idzie już z górki.
Moja ocena: 4,5/6
Serię Domu Nocy pokochałam od pierwszego tomu i zawsze nie mogę doczekać się kolejnych tomów. W Spalonej akcja trochę zwalnia i dzięki Bogu, bo byłoby to już przesycenie emocji. Wszyscy bohaterowie starają się przede wszystkim pomóc Zoey. Autorki postanowiły też bardziej pogłębić relacje między Stevie Rea i Kruka Prześmiewcy. Jedyne co żałowałam, że tak mało było w tej książce o Zoey. Wątek zaświatów mógł być odrobinę bardziej rozwinięty.
Moja ocena: 5/6
Chcąc bliżej poznać twórczość P.C. Cast sięgnęłam po serie Partholonu. Myślałam, że skoro jedna seria mi się podobała to druga na pewno też. Otóż nic mylnego. Przepowiednia w ogóle mi się nie podobała. Miałam wrażenie, że czytam to samo co było w Domu Nocy. Z tym, że tu zmieniono wygląd postaci i dodano bardziej średniowieczny posmak. Jakby się uprzeć to jeszcze można byłoby dodać do tego motyw z Szeptem. Nie mam już ochoty sięgać po drugą część tej serii.
Moja ocena: 2,5/6


 I na koniec trzecia część Wampirów z Morganville, czyli Nocna Aleja. Pierwsze dwie części bardzo mi się podobały, więc bez wahania sięgnęłam po kolejną. Niestety, nie wiem może jestem zbyt wybredna, ale tą książką też byłam zawiedziona. Jakoś nie mogłam się wciągnąć w historię. Każda strona mnie nudziła i wampiry, które w pierwszych dwóch częściach były przerażające stały się jakieś takie mięczakowate. Spisek, które się napatoczył też nie był zbyt ciekawy, a wręcz oklepany. Mam tylko nadzieję, że coś zmieni się w kolejnych częściach.
Moja ocena: 2,5/6

   I to byłoby na tyle. Chciałam tu jeszcze wcisnąć Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, ale stwierdziłam, że ta książka bardziej zasługuje na osobny post, który mam nadzieję, że ukaże się niebawem. Jak się sprężę to nawet może jutro wieczorem.

poniedziałek, 13 lutego 2012

Stosik 1/2012

   Dzisiejszy post będzie krótki. Na razie nie mam zbytnio o czym pisać, ale w planach już mam parę interesujących postów. Przynajmniej tak mi się zdaje, że interesujących, w końcu nie wszystkim musi się podobać to co piszę i jak piszę. Tak więc dzisiaj zaprezentuje mój pierwszy w tym roku stosik. Za wiele książek w nim nie ma, ale jestem szczęśliwa, że udało mi się je kupić.






Zacznijmy od góry:

"Pamiętniki Wampirów. Pamiętnik Stefano tom 1, 2, 3" L.J. Smith - cieszę się, że nie kupiłam każdego tomu osobno na samym początku. Dzięki temu nie dość, że zaoszczędziłam pieniądze to jeszcze okładka bardziej pasuje mi do kolekcji.
"Kochanice króla" Philippa Gregory - dzieje Henryka VIII były tym o czym lubiłam słuchać na lekcjach historii. W szczególności od strony prywatnej. Po obejrzeniu filmu Kochanice króla wiedziałam, że muszę przeczytać tą książkę. Przy okazji już dawno temu czytałam książkę tej autorki Kochanek królowej i bardzo mi się podobała.
Trylogia Millennium "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął" Stieg Larsson - Film Dziewczyna z tatuażem po prostu wcisnął mnie w fotel i dlatego chciałam przeczytać całą trylogię. Poza tym to będą moje pierwsze książki z rodzaju kryminału szwedzkiego. Jestem ciekawa czy ten rodzaj literatury przypadnie mi do gustu.

   Może i jest tego mało liczebnie, ale stronniczo sporo. Już nie mogę się doczekać, aż się za nie zabiorę. Teraz muszę uciekać wzywa mnie język japoński. Nauka słówek i gramatyki to pikuś w porównaniu z nauką kanji. Jedyne co jest w tym proste to ich rysowanie i polskie znaczenia znaków. Odczytywanie to jeden wielki horror! じゃね

piątek, 10 lutego 2012

"Pretty Little Liars. Kłamczuchy" Sara Shepard

Tytuł: Pretty Little Liars. Kłamczuchy
Oryginalny tytuł: Pretty Little Liars
Autor: Sara Shepard
Seria: Pretty Little Liars
Tom: 1
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 280
Moja ocena: 5/6

   Czy istnieje coś takiego jak idealna przyjaźń? Zdecydowanie nie. Wyobraźcie sobie, że w Waszej paczce przyjaciół jest jedna osoba, która Wami dowodzi. Zwierzacie się z jej z najgłębiej ukrywanych sekretów. Liczycie, że zrozumie Was, nikomu nic nie powie i będzie dla Was oporą. Jednak co byście zrobili gdy ta osoba zaczęłaby wykorzystywać Wasze sekrety przeciw Wam?

   Ali, Hanna, Spencer, Aria i Emily są przyjaciółkami. Głową całej paczki jest Ali, najpopularniejsza dziewczyna w szkole, która ma twarz anioła, a intencje diabła. Każdy chce się z nią kumplować i nie zważa na konsekwencje takie jak np. poniżanie z jej strony. Pewnej nocy dochodzi do niewyjaśnionej sytuacji. Ali znika. Rozpoczynają się poszukiwania zaginionej, ale nie dają one efektów. Bez przywódczyni paczka się rozpada. Aria jedzie do Finlandii, Spencer zajmuje się szkołą, Hanna odchudzaniem, a Emily pływaniem. Trzy lata później sprawa Ali powraca. Cało dziewczyny zostaje znalezione, ale w tym czasie byłe przyjaciółki otrzymują dziwne SMS-y, liściki i różnego rodzaju wiadomości od tajemniczej A. Ta osoba zna sekrety, które wyjawiły Ali. Ale kim ona jest, skoro Ali nie żyje...

"Trzy osoby mogą dochować tajemnicy, jeśli dwie z nich nie żyją."
Benjamin Franklin

   Czego nas ta książka uczy? Lepiej nie wyjawiać swoich sekretów nikomu, bo nawet jeśli ta osoba umrze, to wszystko może wyjść na jaw.
   Kiedy usłyszałam, że książki z serii Pretty Little Liars będą wydawane w Polsce byłam bardzo ucieszona, gdyż uwielbiam serial na ich podstawie. Pierwsza część Kłamczuchy bardzo mi się podobała. Od samego początku, gdy pojawia się pierwsza wiadomość od A. nie można się oderwać. Czytając, a raczej pochłaniając strony z zawrotną prędkością chcemy wiedzieć jakie haki A. ma na dziewczyny. Można powiedzieć, że to taka Plotkara z zaświatów, która swoje newsy wysyła tylko do odpowiednich osób. Mimo to przed znalezieniem ciała dziewczyny liczymy, że może ona tylko gdzieś wyjechała i teraz daje o sobie znać w niespotykany sposób, ale gdy dowiadujemy się, że dziewczyna nie żyje zastanawiamy się, kto do cholery wysyła te wiadomości.
   Porównując książkę z serialem widzimy wiele różnic. W szczególności jeśli chodzi o wygląd i charakter postaci. Jeśli chodzi o wygląd postaci to ten serialowy dużo bardziej mi się podoba. Jakoś nie mogłam się przyzwyczaić do Ezry z blond włosami. Jeśli chodzi o charakter postaci dużo bardziej wolę ten z książki. Dziewczyny są bardziej hardcorowe. Mogę tu wspomnieć np. akcje Hanny z samochodem albo z Seanem oraz Spencer z Wrenem. Lepiej przedstawia to książka niż pierwszy odcinek serialu.
   Już nie mogę się doczekać, aż kupię kolejne części. Żałuję, że wcześniej tego nie zrobiłam, bo teraz zaczęłabym sobie czytać kolejną.

środa, 8 lutego 2012

"Martwy aż do Zmroku" Charlaine Harris

Tytuł: Martwy aż do Zmroku
Oryginalny tytuł: Dead Until Dark
Autor: Charlaine Harris
Seria: Sookie Stackhouse
Tom: 1
Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 386
Moja ocena: 5/6

   Serią Sookie Stackhouse  zainteresowałam się po obejrzeniu serialu Czysta Krew. Pierwsze pięć odcinków sezonu pierwszego nie wywarły na mnie zbyt wielkiego wrażenia, ale gdy później się rozkręciło stałam się fanką. Dlatego też musiałam zapoznać się z tymi książkami.
    Akcja toczy się w małym miasteczku Bon Temps w stanie Luizjana. Na światło dzienne, a właściwie nocne wyszły wampiry. Teraz nie muszą się ukrywać, ponieważ Japończycy stworzyli syntetyczną krew, która pakowana jest w butelkach i mogą sobie ją pić nie narażając ludzi na śmierć. Pewnej nocy w barze u Merlotte'a pojawia się wampir. W tym barze pracuje nasza główna bohaterka Sookie Stackhouse, która różni się nieco od normalnych ludzi, bowiem słyszy myśli innych ludzi. Dziewczyna jest zaintrygowana naszym tajemniczym wampirem i pierwsza leci go obsłużyć. I od tego spotkania wszystko się zaczyna.
   Po pojawieniu się wampira w jej życiu dochodzi do morderstw młodych dziewczyn. Nie wiadomo kto zabija, ale jedno jest pewne. Zostają zamordowane przez to, że były fankami wampirów. Zabójca wiedział o tym, że te dziewczyny albo miały kontakt fizyczny z wampirem lub próbowały takowy mieć. Dlatego też piękna Sookie musi na siebie uważać, gdyż morderca czeka tylko na dogodny moment, aby ją zabić.
   Podczas czytania nie obyło się do porównań między serialem a książką. O ile dobrze pamiętam sezon pierwszy dość dobrze oddaje książkę. Tutaj mam na myśli przede wszystkim fabułę. Jeśli chodzi o postacie to diametralnie się różnią. Na przykład w książce brakuje najlepszej przyjaciółki Tary albo Lafayette zajmuje naprawdę niewielkie miejsce. Co mnie niezmiernie boli, bo Lafayette to jedna z moich ulubionych postaci w serialu.
   Książka bardzo mi się podobała, choć jak pierwszy raz usłyszałam, że Sookie czyta w myślach, a Bill jest wampirem i że wybucha między nimi płomienny romans to od razu na myśl przyszedł mi Zmierzch. Zresztą boom na Zmierzch był w tym samym momencie, kiedy serial był puszczany w Polsce. Na szczęście seria Sookie Stackhouse całkowicie różni się od wcześniej wspomnianej sagi. To nie jest coś odpowiedniego dla kogoś kto szuka przesłodzonej miłości. Tutaj są sceny seksu, morderstwa, brutalność i wampiry nie są wegetarianinami. Każdy człowiek jest świadom, że to potwory i lepiej im nie ufać. Nawet jeśli mają syntetyczną krew to lepiej trzymać się od nich z daleka.

piątek, 6 stycznia 2012

"Crescendo" Becca Fitzpatrick

Tytuł: Crescendo
Autor: Becca Fitzpatrick
Seria: Szeptem
Tom: 2
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 395
Moja ocena: 3/6

   Po przeczytaniu pierwszego tomu Szeptem nie mogłam się doczekać, aż dorwę się do Crescendo. Ale niestety nie wszystko złoto co się świeci i byłam ogromnie rozczarowana.
   W drugim tomie Patch już jest aniołem i ochrania Norę. Oboje są w sobie szalenie zakochani, ale muszą ukrywać swój związek przed Archaniołami. Ponadto dochodzą do tego jeszcze częste kłótnie i wszystko to doprowadza do zerwania. Dziewczyna jest zrozpaczona i nie może o nim zapomnieć. Ale żeby nam się nie nudziło ciągłymi lamentami Nory autorka przedstawia nam tajemniczą postać Scotta, którego główna bohaterka zna z lat dziecięcych. Chłopak jest Nefilem i ucieka przed przeszłością. W pewien sposób przyciąga on do siebie Norę i dziewczyna przez to ma niemałe kłopoty. Przy odkrywaniu jego tajemnic bierze udział oczywiście jej wierna przyjaciółka Vee. Aktualnie dziewczyna spotyka się z Rixonem - przyjaciel Patcha i upadły anioł. A co się dzieje z Patchem po zerwaniu? Przestaje on być aniołem stróżem Nory i zaczyna ochraniać Marcie, czyli największego wroga Nory. Co za ironia.
Jednak, żeby było jeszcze więcej tajemnicy autorka wątek ojca Nory. Pewnego dnia dziewczyna siedzi sobie z przyjaciółką w kawiarni i kelnerka przekazuje jej kopertę, w której jest kartka i pierścień. Z kartki dowiaduje się, że Czarna Ręka zabił jej ojca. Oczywiście dociekliwa Nora próbuje się dowiedzieć kim jest owa Czarna Ręka.
   Szczerze mówiąc miałam wielkie nadzieje co do tej książki. Niestety nudziłam się, a momenty rozpaczy Nory irytowały mnie. Od razu zaczął mi się przypominać Księżyc w nowiu i tylko czekałam aż pojawią się puste kartki z nazwami miesięcy. Dziwnym trafem tak się nie stało. Wątek Czarnej Ręki był nawet ciekawy, ale autorka mogłaby to bardziej ciekawie opisać, mogła dodać w to jeszcze więcej tajemnicy. Nie wiem jak Wam, ale mnie szybko udało się odgadnąć kto tak naprawdę jest tym osobnikiem. Nie wiem może to przez to, że naoglądałam się za dużo CSI. Wątek Marcie też nie był czymś powalającym. Można było się domyśleć, że jeżeli Patch będzie chronił Marcie to znaczy, że ktoś będzie jej zagrażał, a po śnie Nory wiadomo było kto.
   Po Crescendo teraz nie jestem pewna czy mam w ogóle ochotę sięgnąć po trzecią część, czyli Ciszę. Ale nie lubię porzucać serii na samym początku, więc pewnie z ciekawości zajrzę. Jednak jeśli tak się stanie nie będę już robić sobie wielkich nadziei, żeby później znowu się nie rozczarować.

środa, 28 grudnia 2011

Święta, święta i po...

   Jak tam u Was po świętach? Dostaliście takie prezenty jak chcieliście? Mam nadzieję, że każdy spędził miło ten czas. Ja tam na swoje święta nie narzekam, choć do idealnych nie należały. Poczytałam parę książek i mang, obejrzałam sporo filmów, zaczęłam oglądać nowe japońskie dramy i trochę się pouczyłam. Na szczęście święta już minęły. W tym roku objadłam się wyjątkową ilością ciasta, więc gdy teraz gdzieś widzę coś słodkiego albo w ogóle coś do jedzenia to aż mnie mdli. Może wyjdzie mi to na dobre i dzięki temu nie będę jadła słodyczy przez pewien czas.
   Teraz chciałam w paru zdaniach przedstawić książki, które przeczytałam w ostatnim miesiącu.

Tunele krwi to trzecia część sagi o Darrenie Shanie. Jak dwie poprzednie części książka mi się bardzo podobała. Szkoda, że to ostatnia część, która dostępna jest na rynku polskim, bo z chęcią poznałabym dalsze losy Darrena i jego przyjaciół. Tym bardziej teraz, gdy dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak wampanezy. Moja ocena to 5/6.


Odkąd przeczytałam Pantaleon i wizytantki jestem fanką twórczości pana Maria Vargasa Llosy. Uwielbiam jego anegdotki i to jak każe nam się domyślać znaczeń metafor. Kto zabił Palomina Molero? to książka utrzymana w klimacie kryminału. Trochę podczas czytania byłam nią zaskoczona, bo łatwo można było się domyśleć kto zabił tytułowego bohatera i nie trzeba było się zagłębiać tak bardzo w nią. Ale poza tym nie zabrakło zachwycania się autora nad pełnymi kształtami kobiet. Bardzo mi się podoba ten motyw w jego książkach. Nie pokazuje on nam wychudzonych bohaterek, ale kobiety o prawdziwych kształtach, które mają biodra i duże piersi. Moja ocena 5/6.
Po L. J. Smith sięgnęłam tylko dlatego, że chciałam poznać jej twórczość po obejrzeniu The Vampire Diaries. Uwielbiam ten serial i przez niego przeczytałam pierwsze sześć części tych książek. Zniechęcona różnicami na razie porzuciłam kolejne. Miałam szczęście, że udało mi się zdobyć Wizje w mroku. To znaczy wtedy tak myślałam. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsze dwie części jako tako mi się podobały i wciągnęły mnie, ale ostatnia była nudna jak flaki z olejem. Myślałam, że nie dobrnę do końca. Akcja toczyła się wolno i niektóre rzeczy wydawały mi się bardzo naciągane. Moja ocena 3,5/6.

Lolita należy do tak zwanej literatury klasycznej. Od czasu do czasu po taką literaturę trzeba sięgnąć, aby kompletnie się nie odmóżdżyć. Nie mówię, że każdemu to potrzebne, ale mnie tak.
Poznajemy tu historię faceta w podeszłym wieku i małej dziewczynki, w której on się "zakochuje". Czytając to byłam bardzo zniesmaczona tym facetem. Dla mnie to jest chore, żeby stary facet dobierał się do dziecka. Żal mi było Lolity, że takie coś jej się przydarzyło. Moja ocena 4,5/6

Dużo dobrego słyszałam o Pięknych Istotach. Zachęcona pozytywnymi opiniami chciałam nawet kupić tą książkę, na szczęście tego nie zrobiłam. Książka w ogóle mi się nie podobała. Nudziłam się niemiłosiernie. Czekałam tylko na koniec tej książki. Przy okazji jedno zdanie mnie po prostu rozwaliło: "To tak, jakby urodzić się w Niemczech po drugiej wojnie światowej, w Japonii po ataku na Pearl Harbor czy w Ameryce po Hiroszimie." Nie wiem czy to niedouczenie autorek czy może pomyłka tłumacza. No i jeszcze niektóre rzeczy czytając mi się dłużyły, jakby autorki pisały to na siłę i niektóre po prostu wydawały mi się naciągane. W szczególności zakończenie. Nie jestem pewna czy chcę sięgnąć po drugą część. Moja ocena 3/6.

To chyba moja pierwsza książka, której akcja dzieje się w Sudanie i jego okolicach. Jakoś nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek zagłębiała się w te klimaty. Na początku Arabskiej pieśni nie mogłam wczuć się w ten klimat. Czułam, że to dla mnie za bardzo egzotyczne. Później zaczęłam się wkręcać i nawet przejmować losami jednego z bohaterów. W sumie cieszę się, że ja przeczytałam, bo dzięki temu poznałam nową kulturę. Najbardziej podobało mi się to jak została pokazana granica między światem nowoczesnym i jeszcze pozostałym tradycyjnym. Ten tradycyjny świat budzi we mnie strach. W szczególności jeśli chodzi o obrzezanie u kobiet. Moja ocena 4/6.


To tak mniej więcej w telegraficznym skrócie. Pewnie niedługo zrobię taki post o przeczytanych mangach. Niech tylko uzbiera mi się pokaźniejszy stosik. Jutro wybieram się do biblioteki. Mam zamiar uderzyć na dział z książkami fantasy i oby udało mi się zdobyć te które chcę, a jak mi się nie uda to i tak nie wyjdę z pustymi rękami.

sobota, 10 grudnia 2011

Grudniowy stosik

   Jak to się dzieje, że ten czas tak szybko leci? Nie wiem. Ledwo były wakacje, a tu nagle grudzień i wszędzie gdzie się nie obejrzę świąteczne ozdoby. Dobra nie wszędzie, bo moje miasto (chyba już jedyne w Polsce) nie jest jeszcze udekorowane. Normalnie wstyd. Przed to w ogóle nie czuję świątecznej atmosfery i przy każdym powrocie do domu autobusem jestem rozczarowane, że miasto nie wita mnie kolorowymi lampkami.
  Z jednej strony cieszę się, że ten czas tak szybko leci, bo w końcu doczekam się wolnego. Następny tydzień to ostatni tydzień na uczelni. I potem prawie trzy tygodnie wolnego. Yupi!!! Już sobie zaplanowałam co będę oglądać, czytać i robić. W końcu nadrobię trochę dram i anime. No, ale patrząc z drugiej strony to pewnie ten czas minie jeszcze szybciej niż samo oczekiwanie.
   W tym tygodniu wreszcie znalazłam trochę więcej czasu i mogłam skończyć czytanie Jednego dnia. Książka bardzo mi się podobała. Nie lubię czytać romansów, bo zazwyczaj można w nich przewidzieć co stanie się z bohaterami. Przyznam się, że gdy pierwszy raz o niej usłyszałam to myślałam, że to będzie tego typu książka, a chciałam ją przeczytać tylko dlatego, że Anne Hathaway zagrała w filmie na jej podstawie. Czytając Jeden dzień w ogóle się nie nudziłam. Pokazane jest tu prawdziwe życie. Z bohaterami przeżywamy ich wzloty i upadki. Cieszymy się ich szczęściem i płaczemy w smutnych momentach.
Dlatego też od razu jak wróciłam do domu poszukałam filmu w internecie. Trochę bałam się, że film może sporo odbiegać od książki i że będę zawiedziona. A tu ogromne zdziwienie, bo film bardzo wiernie oddaje książkę i aktorzy grających głównych bohaterów naprawdę świetnie się spisali. Dokładnie tak sobie wyobrażałam Dextera i Emmę. Bardzo serdecznie polecam.
   Czas teraz przejść do tego co jest w tytule postu, czyli do stosiku.

  1. Oprah Kitty Kelley
  2. Wielka gramatyka języka angielskiego Aleksandra Borowska
  3. Audrey Hepburn Sean Hepburn Ferrer
  4. Słownik japońsko-polski Ewa Krassowska-Mackiewicz
  5. Kuroshitsuji tom 1 Yana Toboso
  6. Pandora Hearts tom 2 i 3  Jun Mochizuki
1. O tej książce dowiedziałam się z programu Dzień Dobry TVN i gdy tylko dowiedziałam się, że Oprah próbowała zatrzymać wydanie tej nieautoryzowanej biografii to powiedziałam, że muszę ją mieć. Muszę dowiedzieć się jakie tajemnice skrywa jedna z najbardziej wpływowych kobiet na świecie. Aktualnie ją czytam i już od pierwszej strony spodobała mi się. 
2. Postanowiłam poprawić sobie mój angielski w dziedzinie gramatyki. Zazwyczaj w języku angielskim wszystko robię na wyczucie, bo ważne jest, żeby się dogadać, ale jakbym coś chciała kiedyś napisać po angielsku to później wstyd mi za to, że pełno jest błędów gramatycznych.
3. Tutaj nie trzeba tłumaczyć mojego wyboru. Biografia Audrey Hepburn napisane przez jej syna. To trzeba przeczytać. Jak tylko zobaczyłam ją w Empiku nie mogłam się opanować i kupiłam ją.
4. W końcu mam słownik ze słowami japońskimi. Szkoda tylko, że można go czytać jedynie w jedną stronę, czyli z japońskiego na polski. Trochę to kłopotliwe, kiedy chce się znaleźć polskie słowo po japońsku.
5. Manga o cudownym lokaju.
6. Kolejna manga. Najpierw oglądałam anime Pandora Hearts i od razu się wciągnęłam i jak tylko zobaczyłam ją w niemieckiej księgarni to musiałam kupić. I przy jej czytaniu widzę, że anime jest niesamowicie wierne mandze. Przy okazji wchłaniam nowe słownictwo.

piątek, 11 listopada 2011

"Cyrk Odmieńców" Darren Shan

"T o  j e s t  p r a w d z i w a  h i s t o r i a.
Nie spodziewam się, że mi uwierzycie - sam bym nie uwierzył, gdybym tego wszystkiego nie przeżył - ale tak właśnie jest. Wszystko co opisałem w tej książce, zdarzyło się w rzeczywistości."

Darren Shan jest zwykłym nastolatkiem. Nie ma w nim nic specjalnego, żadnych magicznych mocy, żadnych nadzwyczajnych umiejętności. Jak każdy nastolatek chodzi do szkoły, ma przyjaciół i zainteresowania. Po prostu żyje jak inni. Nie jest nawet świadom, że jego życie może obrócić się o 360 stopni.
Wszystko zaczęło się od pewnej ulotki reklamującej Cyrk Odmieńców. Darren i jego trójkę przyjaciół to zainteresowało i postanowili pójść. Niestety ograniczenia sprawiły, że tylko dwoje z nich mogło tam iść. Darren wraz ze Stevem idą na spektakl. Cały pokaz zapierał dech w piersiach. Widzieli tam przerażające rzeczy, intrygujące jak i bardzo zabawne. Wszystko poszłoby gładko i chłopcy wróciliby do domu jedynie z fajnymi wspomnieniami. Ale los chciał, że w jednym z odmieńców Steve rozpoznał wampira. Tym wampirem jest Larten Crepsley, który wytresował pajęczycę Madame Oktę. Gdy Steve zainteresowany jest wampirem, Darren większą uwagę zwraca na pająka. Po pokazie Steve dziwnie się zachowuje, każde wracać koledze do domu, mówiąc, że sam musi jeszcze coś załatwić. Darren go nie słucha i śledzi przyjaciela. Podsłuchuje rozmowę między nim a Lartenem. Steve wyznaje wampirowi, że zna jego tajemnice i prosi go, aby stworzył z niego pół wampira. Wampir nie zgadza się, mówi mu, że ma złą krew.
Po tym wydarzeniu Darren unika Steve'a. Nie chce, żeby przyjaciel wiedział, iż podsłuchał wszystko. Ale też wpada na szalony plan. Otóż zafascynował się Madame Oktą i postanawia ją wykraść. Zakrada się nad ranem do teatru, kiedy wszyscy śpią i zostawia liścik Crepsleyowi, aby nie szukał pająka i jak najszybciej wyjechał z miasta. W domu sam zabiera się za tresurę zwierzęcia. Dobrze mu to wychodzi. Do momentu. Steve odwiedza Darrena i ten wyjawia mu swój sekret. Obaj bawią się w przedstawienie podobne do tego z Cyrku Odmieńców i pech chciał, że siostra Darrena mu przeszkodziła i pajęczyca wstrzyknęła jak w Steve'a. Chłopak od razu zostaje sparaliżowany i nie wiadomo jak mu pomóc. Darren nie ma innego wyjścia, udaje się do właściciela pająka. Dostaje odtrutkę, ale za pewną cenę. Crepsley przemienia go w pół wampira.

Seria Darrena Shana przedstawia nam zupełnie inny obraz wampira. Tak wampir ma dodatkowe umiejętności jak dobry słuch, wzrok, ogromną siłę czy możliwość rozwijania ogromnych prędkości podczas biegu. Tak pije krew i tak nie może chodzić w słońcu. Ale tutaj wampir nie jest nieśmiertelny. Starzeje się w stosunku jeden do dziesięciu, czyli po dziesięciu latach jest starszy jedynie o rok. Nie musi pić nieustannie krwi, wystarczy raz na tydzień. Krew daje im siłę i dzięki niej zachowują witalność. Gdy jej nie piją ich moce słabną i przy okazji szybciej się starzeją. Aby pożywić się nie muszą zabijać ludzi. W ogóle ich nie gryzą, bo nie mają kłów, jedynie silne zęby i ich najostrzejszą bronią są paznokcie. To nimi robią nacięcia na ciele ofiary i później wypijają trochę ich krwi. I najciekawsze jest to jak zmieniają się w istoty nocy. Najpierw sprawdzają czy krew osoby, którą chcą zmienić jest dobra, a później robią nacięcia na opuszkach palców i wymieniają się krwią.

"Przycisnął swoje palce do moich, ranę do rany. (...) uświadomiłem sobie, że moja krew wpływa do jego ciała przez moją lewą rękę, a jego wpływa we mnie przez prawą."

Tą serią zainteresowałam się po obejrzeniu filmu Asystent Wampira. Mimo, że film nie miał pochlebnych recenzji to mi się podobał. Sięgnęłam więc po książki, żeby zobaczyć różnice. No i byłam w szoku, bo odkryłam tu wiele podobieństw, ale też wiele przemilczanych wątków. Książki od razu bardziej mi się spodobały. Zresztą bardzo szybko je się czyta i mocno wciągają. Za granicą jest 12 części, a u nas w Polsce jak na razie tylko trzy. Zastanawiam się czy dojdzie do wydania kolejnych części. Bardzo bym się na tą wiadomość ucieszyła.


Seria: Darren Shan
Tom: 1
Oryginalny tytuł: Cirque Du Freak
Wydawnictwo: WILGA
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 202
Oprawa: miękka
Moja ocena: 4/6

sobota, 5 listopada 2011

"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" J. K. Rowling

"Mała rączka zacisnęła się liście i spał dalej, nie wiedząc, że jest kimś niezwykłym, nie wiedząc, że jest sławny, nie wiedząc, że za kilka godzin zostanie obudzony wrzaskiem pani Dursley (...) ani tego, że przez następne kilka tygodni będzie szturchany i szczypany przez swojego kuzyna Dudleya..."

Ostatnio postanowiłam sobie poprawić humor. Nic innego mnie nie uszczęśliwia jak oglądanie, słuchanie czy czytanie tego, co najbardziej lubię. Zabrałam się za powtórkę serii o Harrym Potterze. I już pierwsze słowa wprawiły mnie w zachwyt. Miałam wrażenie, że wróciłam do domu...

Harry Potter to sierota. Został podrzucony na próg domu swojego wujostwa i od tamtej pory z nimi mieszka. Dursleyowie nie traktują go zbyt dobrze. Nie kochają go, wykorzystują, czasami jest workiem treningowym dla swojego kuzyna Dudleya i przede wszystkim zawsze obwiniany jest za coś co nie dzieje się normalnie. Odkąd przyjęli go do swojego domu postanowili jedną rzecz: Nie powiedzą mu, kim na prawdę jest. Aż do pewnego dnia. Harry otrzymuje list ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Wtedy odkrywa się przed nim nowy świat. Poznaje świat magii. Dowiaduje się, że w tym drugim świecie jest kimś niezwykłym, kimś ważnym i że każdy wie kim jest. Tego powodem jest to, że jako jedyna osoba na świecie przeżył mordercze zaklęcie i to zaledwie z jedną małą blizną na czole. W dzień kiedy to się stało zginęli jego rodzice i zniknął Voldemort, największy czarnoksiężnik, który siał postrach i czarodzieje do tej pory boja się wymawiać jego imienia.
Gdy Harry znajduje się już w Hogwarcie zaczyna uczyć się czarów, latania na miotle i co najważniejsze poznaje swoich najbliższych przyjaciół Rona i Hermionę. To z nimi odkrywa, że w szkole ukryty jest Kamień Filozoficzny i ktoś chce go wykraść. Postanawiają, że za wszelką cenę ochronią kamień, aby nie trafił w niepowołane ręce.

Kamień Filozoficzny nie jest moją ulubioną częścią. Początek jest trochę nudnawy, ale wystarczy przebić się do Hogwartu i już nie można się oderwać od lektury. Mój pierwszy zachwyt światem magii nastąpił na ulicy Pokątnej. Zawsze jak czytam opisy sklepów, co można tam kupić itd. widziałam to wszystko oczami wyobraźni, aż chciałoby się znaleźć taka ulicę, gdzie można kupić sowę, popatrzeć na nowy model latającej miotły lub kupić różdżkę. Później najlepsze były sceny z Hogwartu. Jednym z moich ulubionych miejsc tam jest Wielka Sala. Żałowałam, że moja szkoła była taka nudna i nie wyglądała jak zamek i nie miała takiej sali, gdzie stałyby cztery stoły uginające się pod górą jedzenia (zawsze jak o tym czytam to jestem głodna). Jakbym miała wybierać czas, kiedy chciałabym się znaleźć w Wielkiej Sali to pewnie byłoby to Halloween.
Najbardziej podoba mi się w tej książce magia przyjaźni. Harry ma tam przyjaciół, którym może zaufać i którzy będą u jego boku w trudnych sytuacjach. Dzięki nim nasz bohater czuje, że w końcu trafił do miejsca, w którym już dawno powinien być.

Może będę mało obiektywna, ale J.K. Rowling stworzyła przecudny świat pisząc tą serię. Wystarczy otworzyć którąkolwiek z książek i po prostu załapuje się bakcyla. Po przeczytaniu którejkolwiek z książek ma się ochotę znaleźć w takim miejscu, ma się ochotę mieć w domu obrazy, których postaci poruszają się i odwiedzają w swoich ramach, chciałoby się zobaczyć jak duchy przechodzą przez ściany, czy nauczycieli zmieniających się z kotów w człowieka. Te książki rozbudzają wyobraźnie.

"Jeśli sądzisz (...) że w dobie komputerów sztuka czytania zanika, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!"

Seria: Harry Potter
Oryginalny tytuł: Harry Potter and the Philosopher's Stone
Tom: 1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2000
Ilość stron: 327
Oprawa: miękka
Moja ocena: 5,5/6