Szczerze mówiąc chciałam obejrzeć ten film ze względu na obsadę aktorską, czyli Umę Thurman i Colina Firtha.
Nie jestem wielką fanką komedii romantycznych, bo w każdej dzieje się to samo i niczym nie zaskakują. Z Przypadkowym mężem jest to samo. To typowa schematyczna komedia romantyczna i przyznam, że nawet mi się podobała.
Emma (Uma Thurman) doradza innym kobietą w sprawach miłosnych w radiu i swojej książce. Każdej słuchaczce doradza to samo. Zanim wybierzesz mężczyznę swojego życia zrób test osobowości. Jeśli wyjdzie, że do siebie nie pasujecie rozstańcie się, jeśli odwrotnie będziecie żyć długo i szczęśliwie. Emma jest zaręczona z Richardem (Colin Firth), który jest statecznym facetem i jedyną jego wadą jest to, że zajada stres. Czyli bezpieczny wybór. Brak fajerwerek, iskry, szaleństwa, ale jak to Emma mówi: iskra wznieca płomień, a płonień ogień, a z tego może wyniknąć pożar. Bohaterka nigdy nie przeżyła szalonej, namiętnej miłości. Zawsze wybierała wszystko rozsądnie i chciała mieć w życiu poukładane. Żyć według schematu. Takie życie spełniłoby się, gdyby nie poznała Patricka (Jeffrey Dean Morgan).