Skoro teraz będę miała czas to zajmę się trochę blogiem. Brakowało mi pisania i oglądania Waszych blogów. Teraz muszę trochę to nadrobić. Mam nadzieję, że wybaczycie mi, że trochę Was zaniedbałam.
Dobra już kończę te smęcenie o braku czasu. Wreszcie przyszła do nas prawdziwa zima. Mróz straszy za oknami. Brrr. W niektórych miejscach również śnieg. Osobiście nie jestem stworzona do tego typu warunków pogodowych. Dlatego zawsze, gdy zbliża się okres jesienno-zimowy mam ochotę wraz z Kubusiem Puchatkiem zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero wtedy, gdy będzie ciepło. Jest jeszcze druga opcja - bardzo mało realna - przeniesienie się na ten okres do ciepłych krajów. Chociaż, jak ostatnio w telewizji widziałam, to nawet w miejscach, gdzie powinno być teraz przynajmniej 20 stopni Celcjusza spadł śnieg i jest zimno. O zgrozo! Ale już mamy luty, więc wystarczy tylko zacisnąć zęby i przetrzymać do marca, ewentualnie kwietnia. Oby tylko pani Wiosna o nas nie zapomniała i nie przedłużyła sobie wakacji jak Zima, bo wtedy to będzie źle!

Patrząc na takie zdjęcia od razu robi mi się cieplej. Ostatnio przeczytałam parę fajnych książek i może niedługo coś o nich napiszę. Tylko nie wiem czy zrobię osobne posty do każdej, czy zbiorę je wszystkie do jednego, tak jak to kiedyś zrobiłam. Na razie bardziej jestem w temacie filmowym, ponieważ niedługo Oscary i próbuję obejrzeć jak najwięcej filmów nominowanych. Z tego pewnie też zrobię małe rozpoznanie na blogu. Mam tylko nadzieję, że uda mi się dorwać przed Oscarami do dwóch filmów, których jak na razie nigdzie nie mogę znaleźć, a mianowicie do Żelaznej damy i Mojego tygodnia z Marilyn. Wiem, że te filmy nie są stricte nominowane do Najlepszego filmu, ale główne aktorki są nominowane do Najlepszej aktorki pierwszoplanowej.
Do usłyszenia niedługo.
a ja jak widzę takie zdjęcia to robi mi się przykro, że jak na razie nie mam widoków na takie widoki:D
OdpowiedzUsuń